Leniwiec na drzewie wisi i się wiele myśli w jego głowie kisi. Dlaczego nie zrobiłem tego a może tamtego. Czego się właściwie bałem, dlaczego się lękałem.
Stary jest i siwe pokrywa go futro i znowu coś w nim mówi przełóżmy to wszystko na jutro. Szanse swoje miałem, ale dlaczego całe życie spałem i się nie zachowałem.
Jak czyjaś krzywdę widziałem to się odwracałem i sobie wmawiałem przecież mnie to w ogóle nie dotyczy. Mnie nikt nie odciął od tanich słodyczy chciałbym zaryzykować ale spróbuj się będąc głodnym bez much obyć się w norze, które ktoś zabrać może.
Minimum wybierałem i często komfortowo drzewo grzałem. Byle mieć spokój nie wadzić nikomu i ciepłe kapcie nosić w domu.
Jeszcze się narażę z boku lepiej stanę z głównym nurtem lepiej płynąć gdzie już jest polane. Wytaczanie nowej drogi przełożę na potem. Moje nie zależne myślenie jest bowiem zatapiane przez życia strumienie.
Nagle się ożywił nasz stary leniwiec oko zabłysło pazury zacisnął chciał coś zrobić ale niestety nie wyszło. Ostatnie tchnienia na zwierzaka przyszło i powstaje pytanie czy jego życie coś przyniosło a może ono nie trwóż się kolego nie miało znaczenia żadnego nawet najmniejszego.
+ Jeszcze nie ma tutaj komentarzy
Dodaj własny