O 19 się spotkali, barwy narodowe ze sobą zabrali. Dzisiaj będzie mecz. Ze Szkotami walczymy, pewne jest, że zwyciężymy. O krzywdzie wyrządzonej przez Portugalię już nie myślimy, a jedynie ukradkiem łzy ronimy.
Biegniemy do autobusu, czujemy ekscytacje i pozytywne wibracje. Wujek trochę nawalony- „szalik zgubiłem”, mówi rozżalony. Wesoła nasza jest gromada, mamy siłę, już nic nie spada. W metrze pieśń się niesie, na pewno naszym dobry wynik przyniesie.
Dumę odczuwamy skorzy do zabawy, aż się palimy- może zatem racę rozpalimy. Zaraz, czy my zdążymy? Zaczyna się typowanie i nastrojów tonowanie. Na pytania nastoletnich dzieci jak naszym piłka poleci- wspominamy coś o remisie. Wujek tak długo krzyczy- zwyciężymy, że aż zaczynają lśnić się oczy nastoletniej dziewczyny.
Stadion piękny, nowoczesny biało czerwony tłum faluje i nas fascynuje, a widok szkockich spódniczek do żartów inspiruje. Po małym poszukiwaniu miejsca znajdujemy, nasi zawodnicy przed nami blisko biegają, oni naprawdę nie odstają. Otwarty futbol gramy, ten styl podziwiamy. Niestety do Brazylii nam daleko a Szkoci płyną szeroką rzeką. Gol dla Szkocji po paru minutach pada, a na stadionie cisza zapada. Oczekiwania jakby mniejsza, ale rośnie determinacja, to jest nowa strzelająca generacja, szansę jej dać wypada.
Po zjedzeniu zapiekanki wierzmy, że się odbijemy, w przerwie trochę też pijemy, więc czujemy się, z sąsiadem zwyczajnie niezwyciężeni.
W drugiej połowie po pięknej akcji pada gol dla naszej reprezentacji. Hurra! Wszyscy, ze szczęścia wariują i naszych z całych sił dopingują. Nastoletnie dzieciaki duma rozpiera, intensywnie krzyczą, podskakują i euforycznie gestykulują.
Szkoci jednak nie rezygnują, ale piłka do naszej bramki nie wpada. Słupek i poprzeczka z polskich materiałów są zrobione i w ratowaniu polskiej bramki są nieocenione.
Piłkarze polscy celnie podają – bramkarz aktywnie piłką zagrywa. Bramkę szkotów atakujemy, nagle jednak przestajemy. Opadają nas wątpliwości, bo nasi do tyłu grają i bez składu i ładu się cofają.
Szkoci do polskiej bramki strzelają i gola w 95 minucie zdobywają. Koniec meczu następuje, nikt już nas nie reanimuje. Smutek stadion opanowuje.
Wielu głośno lamentuje i kasy wydanej żałuje.
Ja nie rozpamiętuję, jak prawdziwy fan zakładam okulary różowe i jak przez nie patrzę, to wierzę może naiwnie bez oparcia w faktach, bo w nowym roku wierzyć wypada, że za mojego życia nastanie jeszcze ta szczęśliwa godzina kiedy wygramy w piłkę na prawdę coś istotnego i dużego.
+ Jeszcze nie ma tutaj komentarzy
Dodaj własny